Zimowym wieczorem przy kominku.




Stęsknionym dłoniom
dajesz aksamit
gorących krągłości.
Spójrz,
za oknem
zimowa zamieć potężnieje.
Przy płonącym kominku
wzrasta namiętność czułości.
Nasze ciała ocierają się
coraz śmielej.

To nasza słodka,
tajemnicza oaza rozkoszy.
Całując nabrzmiałe piersi
doznajemy przyjemnego odurzenia.
Lubię przytulając się
patrzeć w cudowne oczy.
Przyśpieszony oddech
w jęk ekstazy się zmienia.

Prężysz ciało,
jakże widok to uroczy.
Pazurkami wbijasz się głęboko
w moje mięśnie.
Świadkiem naszych zbliżeń
blask kominka złoty.
Kochajmy się noc całą,
nie kończmy zbyt wcześnie.


Oskar Wizard


Czytany: 293 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: