Na wieki


Wyrzuciłeś mnie z serca swojego
nagą pozostawiłeś na pastwę losu

zziębnieta leżałam i łzy z oczu spływay
zatapiając po trochu aż tchu brakowało

nagle poczułam cień-śmierci cień
przysiadł się obok i osłonił od wiatru

dłoń polożył na skroni-ciepłą i delikatną
jeszcze rzekł-nie podawaj się

jeszcze Cię nie zabiorę jeszcze na Ciebie czas
tylko wez się w garść i będzie dobrze

serce uśmiechnęło się ze wstydem
miłość malutką dusza otrzymała

Ty mnie wyrzuciłeś śmierć życie dała
przyodzienie i dalej iść kazała

teraz zobacz czy ubiór potrzebny jest
do śmierci liczy się skrucha i Miłość

własnie ciało do Ziemi idzie dusza do Pana
wie On kiedy powołać ma i radość dać...



...w Raju na wieki

Czytany: 80 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: