Napewno...


swoją dłoń do Ciebie wyciągam
lecz Ty jej nie widzisz
towarzyskich i ruchliwych-teraz

jak piskorz muszę wyjść
na powierzchnię
zaczerpnąć oddechu-jedynie

jestem jak nitela
potrzebuję światła
by rozkwitać-teraz

jestem dodatkiem doskonałym
o rozłożystych ramionach
wolno tulących lecz nie mchem

jestem jasnozielona jak salwina
przyjmuję różne ksztalty-też
wrażliwa na spadające krople wody

na całym świecie jestem jak pierzatka
choć nie zawsze trafiam do serca
szeroko a wąska w tali- jak wywłócznik

jestem jak kabomba-dekoracyjna
i nie odporna na przesadzanie
jak żabieieńce do życia podwójnego

nie jestem jak barklaja
którą można wyciąć i przesadzić
też nie jestem wypławką...

...jestem człowiekiem też...

...napewno kobietą...

Czytany: 101 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: