Paleta pocałunków




Powiedz, dlaczego uśmiech
rozkwita dopiero nad ranem?
Spojrzenia wyśpiewane
po nieuchwytnej namiętności
sennego anioła...
Splatają znów usta pocałunków miodem.
Kołdry delikatnie pragną
ukryć wstyd.

Senną namiętność na włosach
zbudzę wulkanem pożądania.
I zapomniane
przed chwilą wargi
rozkwitną jękiem rozkoszy.
Płoną nieuchwytne uczucia
barwy czerwonej...
Takiej jak smak twojej szminki.


Namaluj moją twarz paletą pocałunków
Słoneczne blaski rozpal wzrokiem
Nasze dłonie uwielbiają ocierać się jak koty
Co chwilę dotyk wzmaga szalone pożądanie
Wypełnię całym sobą twoją duszę, kochanie.


Oskar Wizard

Czytany: 230 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: