Na chwilę przed wojną.



To ból pierwotny nieujarzmiony.
Błyszczy w radioaktywnym deszczu krew.
Zapomniana lecz wściekle zwodnicza.
O koszmarnych krukach będzie ta baśń.

Bracia Grimm mogliby się przestraszyć.
Ciało samotny duch płatami traci.
Płonących milion słońc nad morzem ukarze ludzi?
Ranom grozi szybki zakażony rozpad.
Zdradzieccy niczym kłamstwo prorocy
klęczą przed zastępami fałszywych aniołów.

Żelazna rzeczywistość krzyczy teraz czołgami.
Niebo płonie kończąc sen o szaleństwie.
Spłonęli wszyscy dzielni partyzanci.
Wezwane demony wojny spełniły modlitwy o pokój.
Już nie ma kto walczyć.


Oskar Wizard


Czytany: 256 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: