Z kruszyn




Wybiorę z głosu ton łagodny,
z dotyku - drżenie moich palców,
z promienia całe jego ciepło,
z cieni zaś lekkość wszystkich pląsów,

z uśmiechu słodycz i beztroskę,
a z tęczy – tego mostu marzeń,
barwny kobierzec gotowości,
by piękna hojnym być szafarzem.

A wszystko po to, by uwiecznić,
coś co kiełkuje na dnie duszy,
codziennie w szmerach nieustannych,
zbierane z drogocennych kruszyn.

One spełniają swoją misję,
gdy uda się pochwycić w locie
wpół uśmiechnięty czar spojrzenia
i obraz ust odległych o szept.

Czytany: 112 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: