porzucony w codzienności




porzucony w codzienności
liść szeleścił pod stopami
wiatr poderwał go do lotu
aby olśnił nas barwami.

niepozorny wdzięczność czuje
bo zagubił się w istnieniu
na świat patrzył tęsknym okiem
i zatapiał się w marzeniu

a zgromadził ciepła wiele
czerpiąc je z odblasków słońca
bo zaszaleć chciałby jeszcze
i ta przestrzeń zbyt nęcąco

czarowała go od wiosny
rozpalała myśl płochliwą
ach rozłożyć skrzydła jest to
rzecz najbardziej sprawiedliwa

pod paletą nieba tańczy
opiekuńcze ramię czując
nawet deszczem się nie martwi
- szczęścia krople go całują

Czytany: 136 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: