Ballada o Stróżu Nocnym



Cisza głęboka
jak studnia
dookoła.
Na niebie widać
księżyca bratni łeb.
W oddali szepty,
ktoś kogoś woła.
Pola ciągną się
jak dziki step.

Inżynier czuwa
nad śpiącymi mieszkańcami.
Zabrakło dla niego
godnego wiedzy etatu.
Za chwilę zasiądzie
za monitorami.
Czasem złodziejowi
da do wiwatu.

Po nocach
jeszcze się
dokształca.
Bo tli się w nim
iskra nadziei
drobna.
Za stróżowanie
będzie jednak płaca...
To jedyna myśl
tej nocy
dość pogodna.


Oskar Wizard


Czytany: 756 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: