Namiętny poranek




Uczucie rozgrzewa całowane piersi.
Pieszczota budzi gorący oddech.
Policzkiem płynie łza.
Jakaż ona piękna!


Chciałbym zobaczyć,
jak nad ranem
tęsknota budzi
szaloną namiętność!
Kocham to wstydliwie spojrzenie.
Drżąc całujesz mnie
na pożegnanie.

Jesteśmy nieśmiali jak kwiaty
wczesnym porankiem.
Uwielbiam nasze rozkoszne szepty.
Zatapiamy usta
w miodowych pocałunkach.

Gorące piękno twojego ciała
pieszczą figlarne promienie
słoneczne.
Kwiatku mój, ty drżysz...
Splećmy wargi jeszcze raz
przed rozstaniem.
Rozkosz słodkich dotyków
czuć będę wciąż.
Nieśmiało budzimy spojrzenia.
Uwielbiam takie
namiętne poranki.
Lecz tylko z tobą.


Oskar Wizard

Czytany: 738 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: