wola życia (07)
Otworzę życie moje jak szafę
lustrzane drzwi, szuflady,
rozewrę czeluście,
szare myśli, jak ubrania zużyte,
słowa i uczucia wyblakłe
pozbieram, unicestwię.
Gęste rzędy półek
szczelnie wypełnione bezpłodną nadzieją,
płonnymi marzeniami,
jednym dziś gestem opróżnię.
Wymiotę pajęczyny utkane z lęku i rozpaczy,
które co dzień ciaśniej i szczelniej
splątały w kokon moje życie.
Z głowy i serca
wyrzucę, posprzątam
szary kurz z tęsknot moich złożony
Jak dziurawe skarpetki z dna szafy dobędę
pusty czas przez szczeliny uciekający.
Pozszywam rany, wygładzę blizny, usunę bruzdy
Pragnienia wciąż żywe
pod stertą nijakich
lub złych zdarzeń znajdę,
przywołam stłamszone własne marzenia
łzami radości odświeżę,
siłą życia wypełnię
Duszę w szatę myśli z młodości ubiorę
wydobędę z piersi ciepłe westchnienia
twarz umaluję oczu uśmiechem
SIEBIE w mym życiu odnajdę

przesłano 08.09.2015

Czytany: 130 razy

R E K L A M A

=>