Burzy się rozsądek ...




Zaniedbałam świty i zachody słońca
łąki w dal odeszły, błękit się zabłąkał
i cała wpatrzona gdzieś w bezkresu dale,
nie mogę odszukać mego miejsca wcale.

Burzy się rozsądek na marzenia moje
aby było dobrze ...musi być nas dwoje.
- wspierać a nie burzyć, głaskać słowem chwile,
bo przyjemnie poczuć te serca motyle,

które przypływają ze świtem, co rano,
wyruszają w drogę z nutką rozśpiewaną,
pochylają głowę nad mą codziennością
i myśli malują z tęczy dokładnością .

Łapię w dłonie płatki a w nich diament nocy,
który dnia każdego rozjaśnia mi oczy,
a w ciepłe promyki chętnie się ubieram,
zawsze chcę nadzieją moje dni przecierać.

Może jeszcze z losem zagram dobrą kartą
i loteria życia potwierdzi, że warto,
i że mi się to uda przez czas...nie wiem jaki,
dziękować za świty i za szczęścia ptaki...

Tylko co zrobić, jak los będzie nieprzekupny?

Czytany: 170 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: