Stara miłość nie rdzewieje




Porankiem
wspólne ziółek
parzenie.
Już nie to zdrowie,
uroda
też uciekła.
On patrzy na nią
jak na największe
marzenie.
Wciąż widzi tą,
która
kiedyś go
urzekła.

Prawdziwa miłość
nie liczy sobie lat.
Ona mu leki
kupuje
w pobliskiej aptece.
Nadal ją cieszy
otrzymany z działki
kwiat.
Wieczorem tanie wino
i z wyprzedaży
świece.

Nocą zaś
sztuczne szczęki
założą
do całowania.
Delikatnie przytulą się
aby stawy
nie wyskoczyły.
Tulić się będą
przez całą noc,
aż do świtania.
Dwie istoty,
które miłością
na zawsze się
połączyły.


Oskar Wizard


Czytany: 450 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: