Syzyf
Pcham pod górę wielki kamień – ciężko, trudno, niewygodnie
Karkołomne to zadanie wykonywać muszę godnie
Tę codzienną moją pracę obserwuje ktoś z daleka
A ja wiem, że się wzbogacę, bo nagroda na mnie czeka
Gdy już skończę swą robotę – na szczyt wepchnę głaz przeklęty
Ruszę w drogę swą z powrotem w głowie spokój mając święty
Ale los nie da mi szansy żebym misję swą zakończył
Obserwator mojej farsy satysfakcję dumnie sączy
Kamień tuż przed samym szczytem z mdlących rąk mi się wymyka
I z lawiny skał skowytem u podnóża góry znika
Sam uwierzyć w to nie mogę – tyle pracy, tyle znoju
W myślach wojnę toczę z Bogiem, że nie pomógł mi w tym boju
Lecz to kara a nie praca – kara za bluźniercze słowa
Na dół więc pokornie wracam i zaczynam ją od nowa

Czytany: 348 razy

R E K L A M A

=>