Cela 2
W więziennej celi bez wyrazu uciec planuję śpiąc latami
W architekturę krajobrazu co się rozciąga za kratami
Po drugiej stronie krat wymiaru sucho jest, czysto i bezpiecznie
Więc skąd ten strach, że czas koszmaru, przez który brnę trwał będzie wiecznie ?

Sen o wolności w myślach tulę nie znając jej drapieżnych szponów
Marząc, że właśnie jestem królem i słucham bić kościelnych dzwonów
Chciałem na skróty przejść przez życie i po zwycięstwo sięgnąć łatwe
A teraz leżę marząc skrycie, że od początku wszystko zacznę

Moja najlepsza broń – długopis na półce w kącie cicho czeka
Żebym codzienną walkę stoczył kiedy otworzy się powieka

Czytany: 156 razy

R E K L A M A

=>