Walentynka
To czego pragnę w Tobie zdaje się nietaktowne:
Chciałbym Cię pod prysznicem złapać
I przez godzinę tam się chlapać.
Mieć w swej mocy aż Twe oczy zrobią się okrągłe.
Chciałbym Ci plecy wyszorować
I inne części nasmarować.
Czasami wierzę, że mógłbym też zaakceptować
Iżbym poniżał Cię i gonił z krzykiem na szczyt wieży
Dręcząc pytaniami o Nitzchem i Schopenhauerze.
Chciałbym odgadnąć Twoją wagę i wygrać Cię przy święcie
Jak prosię na jarmarku i chciałbym dać Ci kwiecie.

Lubię włosy na Twoim ramieniu,
Spływają niczym woda po kamieniu.
Lubię też ramiona: to esencja.
Gładki dekolt ma swój potencjał.
(Trzymałbym wszystkie części w folderze Konfidencja).

Lubię policzki Twoje, nos Twój wielbię,
Lubię sposób w jaki rozchylasz usta
I unikalny zębów w ustach układ.
Dwie (jedna wyżej i jedna niżej) serie.

Lubię Twe oczy, ich kontury
Ich spojrzenie wchodzi mi za skórę.
Ramię w stan wprowadza nerwowości
Kiedy łokieć wznosi się na osi.

Lubię Twoje nadgarstki i gruczoły
Lubię palce na końcach Twych dłoni
Chciałbym wciąż uczyć liczyć na nich.
Zamieniać się na pewne rzeczy wszcząłbym.
Coś własnego na coś cudzego
Dając dokładną kwotę resztę wziąłbym.

Lubię gdy podnosisz pół... policzek.
Lubię sposób w jaki trzymasz kubek.
Lubie gdy podwijasz nogi
Nawet w spodniach, Boże drogi.
Lubię każde z Twoich kształtnych kolan.
Lubię zgięcia, które biegną dołem
Zawsze bez polemik odnaleźć je zdołam.

Zachwyca uszu Twych plastyka
I sposób w jaki profil znika
Gdy zechcesz się odwrócić i popatrzeć.
Chciałbym na celowniku Twoich półkul zadrżeć.
Chciałbym przemycić Cię poprzez rubieże
Lub z Tobą w noc płynąć w Tangerze.
Chciałbym byś przygarnęła mnie w pielesze.

Chciałbym zobaczyć jak prasujesz suknię by innych wyprosić.
Chciałbym zapinać Twą koszulę.
Lubię, gdy Twoja pierś łagodnie się wznosi.
Chciałbym uśmierzać Twoje bóle
Albo głupio bezkręgowcem spłoszyć.

Chcę Cię nawet gdyś za grosz w malignie
Zamordowała i ofiary ciało stygnie.
Pozwoliłbym insektycydu wlać do mego wina.
Jesteś ładna nawet jako Frankensteina dziewczyna
Lub makabryczna z Jekyll'a i Hyde'a Horpyna.
Lubiłbym Cię, gdybyś była Houlihan z IRA terrorystką
Albo Julian Norwich znaną pustelniczką.
Co za melodramatyk:
Jeśli będziesz mruczeć coś wśród attyk,
Jak szalona pani Rochester lub jak student - matematyk.

Ty jesteś końcem masturbacji.
Ty jesteś wieczną kobiecością.
Daj powód do komunikacji
By cieszyć się Twą obecnością.
Chcę ręką dotknąć Twój podbródek, zobaczyć uśmiech.
Chcę posmakować Twą szarlotkę z lukrem.
Chcę czuć me usta na Twej skórze.
Chcę z Tobą odbyć reprodukcję.

Chciałbym Cię w mojej dyskrecji.
Niech oczy Twoje dobrze mnie zmierzą
Spróbuj francuskiej obrony, ja dam ci mata wieżą.
Chciałbym być Twoim priorytetem w konsekwencji.
Gdy się odczepisz chciałbym być w pobliżu.
Chciałbym jedynym członkiem być audiencji
Ostatnim abonentem Twej subskrypcji, Twej przyszłości

Czytany: 331 razy

R E K L A M A

=>