Kawa na ratunek



Otwieram zapuchnięte oczy...
Co za paskudny dzień...
Chyba broiłem w nocy?
Na niebie chmury cień.

Boli mnie głowa i całe ciało...
Pomocy chyba potrzebuję?
Coś by się na receptę przydało...
Bo dziś słabo się czuję.

A wtedy podajesz mi kawę.
Czarną jak noc i gęstą jak smoła!
W duszy cię błogosławię...
Odżyłem, znów radość mnie woła!

Całuję więc pani ręce.
Za życia uratowanie.
I proszę o kawy więcej...
Tak mocnej jak kochanie.


Oskar Wizard


Czytany: 767 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: