Uzależnienia



Tato nie wraca ranki, wieczory.
Zaginął drogie dzieci w necie.
Jest pewne, że na głowę chory…
Lecz chyba to już przecież wiecie?

Mama dzień cały tkwi przy klawiaturze.
Dzieci z nudów bawią się zapalniczką.
Ona od mężczyzn zbiera wirtualne róże.
Z nimi rozmawia, dzieci grzecznie milczą.

Więdną mięśnie mężczyzny, kobiety…
Cery też blade, bo słońce z netu nie grzeje.
Dzieci zabrał kurator niestety.
Diabeł internetowy cyfrowo się śmieje.


Oskar Wizard


Czytany: 785 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: