Makabreska


Leżę w kaplicy,
nastrój niemrawy,
ja jestem martwy
nie bardzo żwawy.

Wokoło cisza
niektórzy łkają,
modlą się inni
czasem klękają...

Powagę ciężko
mi tu zachować,
lecz twardo leżę.
Nie czas żartować.

Kości mi dawno
już zesztywniały,
cały się czuję
nieco zdrętwiały.

Tak prawdę mówiąc
dobrze się czuję,
po własnych myślach
ciągle się snuję.

I wstecz spoglądam
na swoje życie,
czy je spędziłem
tak należycie?

Szybko na duchu
więc się podnoszę,
o inne myśli
siebie więc proszę.

Kolejna sprawa
w głowę mi wlazła,
dźgała mnie mocno
jak jakaś drzazga...

Wiedziałem...muzy
mi tu brakuje,
szukam jej wszędzie
wciąż nasłuchuję.

Lecz raczej chyba
mi nie zagrają,
widzę, nietęgie
miny tu mają.

Cisza wskazana
szczerze w to wierzę,
i jest mi dobrze
kiedy tak leżę.

Mirosław Sokół
Wilkolak1003
19.06.2015

Autor ; mirek.sokol@interia.pl

Czytany: 144 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: