Uchwycona chwila




Właściwie, niby nic takiego,
ot, uchwycona rankiem chwila,
gdy zza oblicza horyzontu
promień złocisty się wychyla

i biegnie sprawdzić, czy mrok nocą
nie zgubił barw wiosennych pragnień,
oddechów traw nie zmącił wonnych,
nie zafundował szkody żadnej.

Rankiem, gdy miesza się śpiew ptaków
z nadzieją dnia, co serce nosi
a ciepło rozkwit wzmaga blasku,
to dostrzec można szczęścia pląsy.

Słońce pulsuje, zachwyt krzepi,
błękit otwiera zdroje jasne.
W takiej to chwili czuję, że myśl
piękno poranka w sobie zamknie,

by czas rozgadać zaczajony,
przeniknąć do krwi słodkim drżeniem,
wywłaszczyć to, co jeszcze smutne,
oraz podążyć za marzeniem.

Czytany: 173 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: