O świcie (Podobno najlepiej...)





Podobno najlepiej jest kiedy o świcie
idąc poprzez łąki, serce, wzrok wyostrzyć.
Można wtedy dostrzec, złowić i przytulić
pląsający lekko promień szczerozłoty.

Jak senne marzenie, jak motyl tęczowy
owija się wokół, wplata między myśli,
staje się kropelką błękitnej nadziei,
ziarenkiem wzruszenia, szeptem spraw pomyślnych.

Taki właśnie promień chcę Ci dzisiaj przesłać,
balsamem krawędzie znacząc na pogodę,
by w tysiącach ujęć od ziemi po niebo,
w przechodzącym w światło dźwiękiem zdążył dobiec.

Czytany: 145 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: