Autonomia


To wszystko zajęło mi dwadzieścia lat.
Drążenie dziury w całym - przyspieszył wiatr.
Urąbane sady, domy z chmurami pod dachem.
Miłość do tej pustyni wyryła ślady, odkryła twarz.

Skomplikowany czas, uczył dzieci w kałużach
Dmuchać na papierowe statki, odbijać kamienie
Od wody do gór - nie odwrotnie, bo pod prąd
nie było aż tak ciasno i, dziewczyny sprawdzone
w tańcu ocieplone niewinnym flirtem w mini
nadziei nikt nie prosił, nikt jej nie wzywał.

Taki to był akt, nikt o nic nie pytał, po prostu
nikt nie sądził, że twarz może stracić farbę
z obrażania się. Tak też było. Bez pretensji do drogi
wyznaczającej cel. Trzeba się było jak drapieżnik
przytrzymać brzegu, odpocząć i dalej.
Do przodu. Pod prąd.

Czytany: 140 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: