Córka w niszowych salonikach


Tak chciał jej tatuś, udało się!
Dziewczyna jest jak zjawisko.
Na szczęście dla jej mamusi, zapowiedź
ojczulka o niszowych koncertach
sprawdziła się, co do joty.

W piwnicznej scenerii gdzie dla echa
jest mało miejsca za to silne są mury
(o wiele starsze od kolegów jej Taty).
Dzisiaj dla „Majki „grają "chłopcy".

Tu nie ma mowy o syzyfowej pracy.
Ich glosy roznosi rezonans - jak magnes
czepia się zaułków w oddali, tu i tam
tu gdzieś, gdzieś het daleko na otuchę
na poklask, dla nas, dla jej mamy i jej ojczulka.


PS. Po koncercie w "Alchemii" na Kazimierzu

Czytany: 161 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: