Płochy


Kiedy się gromy walą z nieba
I nas trafiają nienagannie
Nie trzeba powiesz nic nie trzeba
Aby się męczyć bezustannie.

Nie mogę mieć cię zrozum proszę
Bo mnie też lęki wciąż chwytają
I płochy jestem jak ten zając
Szlochem okrutnym się zanoszę.

Dałem ci siebie będę dawać
Bo pragnę twego szczytowania
I ciało swoje wciąż rozkrawam
Do bólu męki i konania..

Czytany: 173 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: