Zimowa rapsodia




Białe płatki- z nieba spadacie
Wirując w tańcu swym szalonym
I miękko ziemię otulacie
Pod szarym mglistym nieboskłonem
A wicher śwista też w kominie
Kiedy ta zima wreszcie minie?

Drzewa dostojnie w dali stoją
Czapami śniegu są pokryte
One się mrozu również boją
Bo siłę ma tu dynamitu
Woda zamarzła dziś w przewodach
Któż koniom wodę teraz poda?

Trzeba nazbierać śnieg w koryta
I wolno topić go nad ogniem
Bo koń się wcale mnie nie pyta
Mu żyć bez wody niewygodnie
W stajni derkami są przykryte
Łby pochylają nad korytem.

Czytany: 187 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: