Wracam, wracam po długiej rozłące
Wracam, wracam po długiej rozłące -
Dłonie twoje, niecierpliwie lgnące!

Wszystko – dawne, a niby na nowo -
Drogi oddech – znajomy ruch głową...

Znów prowadzisz przez wszystkie pokoje,
I idziemy, idziemy oboje...

Nowej sukni nie postrzegłem wcale –
Śmiech twój dzwoni, że patrzę niedbale.

Pokazujesz dłonią niespodzianie
Nowe w kwiaty obicia na ścianie

I list do mnie zaczęty na stole -
„Pełen żalu... Niech leży... Tak wolę,”

Okno nagle otwierasz w głąb nieba -
Niepotrzebnie, a właśnie tak trzeba.

Dłoń mą tulisz do serca, więc słyszę,
Jak uderza – choć w ustach masz ciszę...

I w tej ciszy, w straszliwym milczeniu
Skroń mi, płacząc, składasz na ramieniu.


[pośm.]

Czytany: 523 razy


=>