>> Najnowsze  >> Autorzy  >> Użytkownicy  >> Zaloguj 

Dalej niż Jedna Miłość
Teraz wracali sami, ścieżką szli w milczeniu
znajomą. Tamten ogród wcale się nie zmienił.
Trwał w ciszy praczłowieczej i roztaczał rosą
u stóp zmęczonych drogą. Brodzili w niej, boso
nieśli swój zamiar. Pamięć im mówiła,
którą ścieżkę wybierać. Ze zdwojoną siłą
przeszukiwali pnącza, dzieląc na połowę.
Wreszcie dostrzegli miejsce, gdzie ogrodu środek
wytyczył im starannie, ukwiecony mocno.
Tutaj ogród się łasił do nóg Drzewa. Rosło
nadzwyczaj bujnie. – Była dziwna pora
i wiosny i jesieni o takich kolorach,
których dotąd nie znali, tam skąd wyruszyli –
owoce wraz z kwiatami, razem w jednej chwili
dojrzałe i w poczęciu. Nie umieli słowa
wydobyć z ust otwartych. Zastygli w zachwycie
– a wiec to kiedyś dawno, tutaj wieczne życie
opadło z nich śmiertelne, jak kapitel – głowa,
u kolumny poznania. Odrąbano pień.
Wykarczowana pamięć, jeden tylko pęd
przechowywała trwale – nadzieję. W upale
na pustyni wygnania, że nadejdzie dzień,
kiedy zostanie cała odkupiona wina.

Teraz to się ziściło. Własnymi oczyma
patrzyli na konary, gdzie przyczyna grzechu
kusiła znów powabnie, tak wezbrana w sobie,
że stanęli strwożeni. Spojrzeli po sobie. –
Ale już inni byli – o Miłość z Drzewa wsparci,
i o swoją miłość. Razem w dwójnasób mężni
nie słuchali węża. – A może go nie było,
i już znali smak? Choć kary nie czekali,
nie jedli, wiedzieli, o doczesność swą starsi,
że zapach spełnienia, przewyższa jego smaki.
Więc w siebie wtuleni, tym gorliwiej wąchali
z Drzewa w zachwyceniu.

Czytany: 374 razy


=>

Najnowsze























Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ