Samotnie nie udźwigniesz szaleństwa duszy.




wór pełen grzechów nabrzmiał
czerwienią
i na nic się zdało sypanie głowy
czarnym popiołem
który zwiększał tylko zużycie
lawendowego szamponu
i coraz ciężej było iść na skraju
przepaści zdarzeń

a świat brzmiał ptasim trelem
i piskiem aut opon
w ogłupiałym pędzie konsumował
nowe zdarzenia
nadszedł czas by się zatrzymać
i szumu wiatru posłuchać
który odwiecznym lotnikiem będąc
znał dobre rady

w ciszy która nagle zapadła pierwszy
smutek się odezwał
łkał nad straconymi dniami i ciepłem
dotyku rąk serdecznych
niewiele miał do powiedzenia
gdyż synem był chaosu
bardziej wspomnieniem nadziei
niż zwycięstw utraconych

a teraz drogi piaszczyste znów wołają
o dni które nadejdą
skąpane blaskiem słońca
i potem strudzonego wędrowca
i kamień przydrożny wygodniejszy
niż fotel prezesa
i napis zaczekaj na innych
miłych sercu wędrowców


Oskar Wizard

Czytany: 737 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: