Rzecz o wiosennych figach
W ciągu dwóch długich, ciągnących się ponad miarę miesięcy zimowych w miasteczku
Lezzeno nad brzegiem jeziora Como nigdy nie wschodzi słońce.
W tym swoistym czasie przedłużonego adwentu trwającego od połowy grudnia aż do połowy lutego, przychodzi na miasto pora snu, dziwnego letargu, kiedy to mieszkańcy nie mogąc
wyraźnie określić granic dnia i nocy, otulają się szczelnie w opończe smutku i przygnębienia.
Widać wyraźnie, że czegoś im brakuje, czegoś, co stracili wraz ze zniknięciem słońca,
lecz początkowo trudno dokładnie ustalić istotę tej straty. Dopiero po pewnym czasie, jakby oswa-
jając się stopniowo z panującym półmrokiem, zauważyłem nie bez zdziwienia i przestrachu,
że brak mi nieodłącznego zwykle kompana włoskich wędrówek, do którego towarzystwa przy-
zwyczaiłem się niepostrzeżenie. Nie posiadałem tutaj wcale własnego cienia.
Uspokoiłem się nieco, stwierdzając wkródce podobną ułomność u pozostałych istot
żywych, a takżę przedmiotów martwych, co napełniło mnie radością otrzymania jak gdyby hono-rowego obywatelstwa miasteczka.
Wiedziałem, żę upodabniając się do ogółu, nie mogę już być przedmiotem żartów, docin-
ków i złośliwości. Po prostu nie było mi czego zazdrościć.
Wyzbywszy się obaw, z tym większą wnikliwością przystąpiłem do badania scenerii uliczek. Niebawem zaobserwowałem, że bez cienia ludzie czuli się bardzo niepewnie. Widocznie
zwykli byli podpierać się nim bezwiednie, sami nie wiedząc o tym. Teraz, kiedy zabrakło im tej,
zdawałoby się, niepotrzebnej, iluzorycznej istoty, tego przyklejonego do obuwia dowodu osobistego własnego istnienia, zmuszeni byli przytrzymywać się ścian domów albo siebie na-
wzajem.
Psy kręciły się w kółko, udając zabawę w pogoń za uciekającym nieustannie ogonem, lecz
w istocie były to rozpaczliwe próby odnalezienia własnej tożsamości.
Jedynie koty, prawdziwi sybaryci, wydawały się zadowolone z zaistniałego stanu rzeczy,
lecz moła to być tylko poza przyjęta na użytek statystyczny, dla zmylenia opinii publicznej.
Figowce nie widząc słońca, zahamowały swój naturalny proces wegetacji, wstrzymując
dojrzewanie owoców do następnego roku. Dzięki temu Lezzeno jest jedynym miejscem w Italii,
gdzie w okresie Wielkanocy można zajadać się świeżo dojrzałymi figami, najwcześniejszymi
owocami wiosny.

Czytany: 197 razy


=>

Najnowsze


























Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ