Rosiczek...





kłapnę cię pszczółko
zbierająca pracowicie miodek
w moim wnętrzu poczujesz ciepło
nie grozi grudniowy chłodek
usta zachłannie pochłoną
cudowne smakowite ciało
w ekstazie konsumpcji utonę
i szepnę jeszcze mało

delikatnie językiem przytulę
będzie to dotyk przyjemny
już nie broń się wszelki
opór jest daremny
lubię gdy broniąc się namiętnie
drapiesz moje podniebienie
wiem że udajesz
bo chwila ta
to nasze marzenie

rozkosznie rozpuścisz się
i do krwioobiegu wnikniesz
do serca dotrzesz
zamieszkasz tam
i nigdy mi już
nie znikniesz
kobieca słabość twa
jest jednocześnie
najpotężniejszą bronią
staniesz się obsesją myśli mych
gdy twój ul
zimowe śnieżyce
oszronią


Oskar Wizard


Czytany: 965 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: