Spacer namietnosci
SPACER NAMIETNOSCI
Zza kurtyny nocy wylania sie dzien
Napeczniale przebudzenie wzmartwych wstaje
Owiniety szalem perfum powoli wedruje po plecach
One piekne i glatkie gotowe na piruety
Wstrzynujac czas biegniesz delikatnie na posladki
Drrzace jak erupcyjny wulkan
Zanurzasz sie w cien w ktorym czeka pulabka
Wiesz o tym i biegniesz szybciej , na oslep
Gdzie indziej mozesz znalesc raj
Jak nie w niej
Wiec otwierasz uchylone drzwi
Wchodzisz gwaltownie do sirodka.
Bo tak mieszka namietnosc
Ona czeka z wilgotnymi ustami
I cjankiem na jezyku
Kochasz jej zycie i twoja smierć



Czytany: 340 razy


=>