Paranoja na Naszej Klasie





z zachwytu łza radości
w oku się kręci
jacy tu wszyscy ładni
jacy kochani i święci
co druga to śliczna modelka
co trzeci przepiękny Adonis
i chociaż prawdziwe oblicza znasz
no cóż
to nic
ekwilibrystyczne wyczyny
na trapezie
czyni dziadek stary
awatar Madonny wkleił
zdarza się cóż
zawiodły okulary
urocza piękność wdzięczy się
rozkosznie ziółka popijając
w tańcu namiętnym
nóżki już nie te
lecz uśmiecha się
z parkietu
potłuczona wstając

ja też magiczną maskę
zakładam
poetę udając nieudolnie
wiersze proste
przeładowane frazami
cudownie rozkosznie
składam mozolnie
tylko czasem konsternacja
gdy dziewczyny
szarpią się za włosy
lub gdy poeci
w zacietrzewieniu
pięściami zdobią
jeden drugiemu nosy

lecz popatrz
na tą w blasku reflektorów
wspaniałą scenę
któż z nas
nawet pięć minut
zabłysnąć nie chce
za każdą cenę
jesteśmy weteranami
Naszej Areny
i za to się
szanujemy
znikamy i powracamy
bo blisko siebie
być zawsze chcemy


Oskar Wizard


Czytany: 339 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: