Całując papieros




radio-budzik wrzeszczy
że już pora powstać do roboty
bez różnicy dzień powszedni
czy niedziele i soboty
pierwsza kawa zdejmie cienie
z oczu podkrążonych
szybki prysznic i serce płynie
do papierosów wyśnionych

już całuję smukły kształt
papierowej kochanki
żołądek pusty krzyczy
nażryj się choć kaszanki
miast gazety czytam na paczce
groźne ostrzeżenia
że palący szybko trafiają
do krainy cienia

dym sącząc się wolno
z filtra albo i fajki
spokój dnia daje i projektuje
nadziei bajki
miałeś dzisiaj jak co dzień rzucić
widzę we wzroku twoim wyrzuty
może jutro się uda
dzisiejszy dzień
przez słabość swą
mam już popsuty




Oskar Wizard


Czytany: 798 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: