Ludzie jako małpy
Prostochmy jako małpy; kiedy je łapają,
Tedy się tam przed nimi w boty ubierają.
A potym je pod drzewem z daleka położą.
Ony potym zbieżawszy też tam nogi włożą.
Także się, jako i my, samy zamotają,
A też nas społu z nimi, jako chcą, łapają.
O, rozkoszneż to małpy tu po świecie chodzą,
Co na nie ci myśliwcy z tymi sidły godzą.
A żadnej w tym myślistwie trudności nie mają,
Bo je łacno połapać, gdy się pomotają.
A poty m je, jako chcą, na łańcuszkoch wodzą,
A jako z koczkodany na dziw z nimi chodzą.
Bowiem kto się rozumem z cnotą nie sprawuje,
Jest kotek na łańcuszku, co wszytkim kugluje.
1Bo co osieł rozumie? Gdy nań szarłat włożą,
Niechże mu jedno figi z plewami położą.
Uźrzysz alić naszemu być w plewach po uszy.
Ba, nie dba nic o figi, podobno nie suszy.
Takżeć nasz marny osieł, choć we pstrym kabacie,
Ubierze się jako chce, wszak się dobrze znacie.
Przedsię, by na puchacza, wszędy sroki rzekcą,
Jedni głosem, a drudzy cicho o nim szepcą.
A on przedsię nie baczy, co się więc z nim dzieje,
Choć z niego wszyscy szydzą, on się z nimi śmieje.
Już on nie dba o rozum, ni o żadne sprawy,
Bo się on już sobie zda by Jupiter prawy,
Gdy mu się więc łotrowie z daleka kłaniają,
Którzy więcej o pierze, niż o mięso dbają.


Czytany: 1272 razy

R E K L A M A

=>