Coraz ich więcej




jedna za drugą jak balon pęka
a za nią sobie leci następna
potem kolejna i tak do skutku
pędzą szalone lecz po cichutku

małe kryształki srebrne i złote
nie przewidują co będzie potem
jak z łuku strzałą przebite ostrą
znowu do nieba bańki poniosło

światło odbite czyste jak lustro
unoszą lekko a w środku pusto
krążą figlarnie w tęczy kolorach
mydlanych bąbli otoczka spora

z góry do dołu póki czar pryśnie
w powietrzu tańczą tak zamaszyście
strącane cicho lekkim muśnięciem
znów powracają coraz ich więcej.

Autorka L.Mróz-Cieślik

Czytany: 157 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: