Poczciwe małzeństwo
Bo co jest piękniejszego, gdy żona poczciwa
Cnotliwemu mężowi zawżdy wierna bywa,
A mąż też zasię strzeże swojej powinności.
A kto by się napatrzył takowej miłości!
Ano za nimi chodzą nadobne dziateczki,
Nie inaczej, by piękne pod drzewkiem kwiateczki.
Ano się rozkosz mnoży, a gdy troskliwego
Przypadnie co z przygody, już jedno drugiego
Wdzięcznie cieszy wespołek, tusząc sobie dobrze,
Iż to wszytko skądinąd nagrodzi Bóg szczodrze.
Ano już gospodarstwo, już wszytki pożytki
Zyczliwie opatrują już wespołek wszytki.
Nie wlecze jedno dziurą, drugie tyłem, worem,
Gdy baba cicho dybie przy płocie wieczorem.
Gdy przypadnie choroba, już jedno drugiego
Strzeże z wielką pilnością, jako zdrowia swego.
Już kopytnik z szałwiją, z podróżnikiem warzy,
Już chebdem, złotowirzbą i, czym może, parzy.
A kto by się naliczył rozlicznych rozkoszy,
(A niechaj się w tym zazdrość nigdy nie kokoszy),
Które więc w takim stanie ci wszyscy miewają,
Którzy tej powinności wiernie używają.


Czytany: 4026 razy

R E K L A M A

=>