Krótka historia o miłości




Pewnego razu była piękna kobieta.
Sława jej urody sięgała sięgała nieba.
Linia bioder i kształt piersi zachwycały.
Byłem zakochany i trochę nieśmiały.

Adoratorów na pęczki miała...
Podkręcać ich ślicznotka umiała.
Ja zawsze byłem zawsze w ich cieniu.
Ballada miłosna kończyła się na chceniu.

Dziewczyna miała coraz większe aspiracje.
Na rękach noszona była, no i te adoracje...
Czas biegł, mijały kolejne lata.
Kobieta więdnąć zaczęła na podobieństwo kwiatka.

Moje życie uległo rodzinnej stabilizacji.
Ona zaczęła wzdychać lecz była to musztarda po kolacji.
Starzejąca się piękność skończyła w zakonie.
Już żaden wielbiciel do niej miłością nie płonie.


Oskar Wizard



Czytany: 510 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: