Rozkosz i ratunek





Roztopiły się stalowe zegary.
Płoną uroku lata czary.
Na suchym niebie króluje słońce.
Twoje i moje ciało jest gorące.

Jest wiele pięknych pań na plaży.
Niejedna podstarzała miss się smaży.
Nadzieję mają na łaskawy wzrok sponsora.
Wiele z nich padnie na udar do wieczora.

A ja cię skarbie zaniosę do wody.
Nawilżę usta pocałunkami dla osłody.
Lecz widzę, że leżę na plaży samotnie...
Nie ma cię, upał pomieszał zmysły sromotnie.

Wskakuję do auta jak do płonącego piekarnika.
Pot oczy zalewa i tętno powoli zanika.
Chcę w tobie odnaleźć rozkosz i ratunek...
Daj mi zimny prysznic a nie gorący pocałunek!

Oskar Wizard

Czytany: 306 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: