Ballada o bojownikach IRA
Kwiecień, rok szesnasty;
Collins atakuje!
Giną chłopy, wdowy i niewiasty;
Irlandia i tak nic nie zwojuje!

Rok dwudziesty pierwszy:
Czas na proces pokojowy!
Poeci tracą czas na pisanie wierszy;
A Północ Irlandii okuto w okowy!

Na początku były ich tysiące,
Po "Treaty" zostało tak mało,
Gdyż upłynęły walki miesiące
I ducha boju za mało zostało!

Upada więc Collins, śmieje się król;
Nie lepszy od podłego zbira!
Ruszają jednak na bój
Bojownicy IRA!

Po skończonej walce siadają do ławy
I piją "bushmills" dla nastroju poprawy!

Ruszają by rząd obalić!
Walczą i giną za wolność!
Zaraz jednak pójdą ładunki podpalić;
Do zabijania niewinnych mają moc i zdolność!

Po skończonej walce siadają do ławy
I piją "bushmills" dla nastroju poprawy!

Naciskają spusty, nakładają tłumiki;
Anglicy padają z dziurą w kolanie!
A oni jak zawsze odziani w zielone kołnierzyki!
Zielone jak ta zieleń co przy dublińskiej polanie!

Po skończonej walce siadają do ławy
I piją "bushmills" dla nastroju poprawy!

Większość już siedzi w Scotland Yard!
Niektórzy już tylko zostali
Śledczy za nimi jak chart
Ugania się; "Niechaj by w piekle konali!"

Po skończonej walce siadają do ławy
I piją "bushmills" dla nastroju poprawy!

Pada ostatni bojownik! Ostatni!
Jest przy tym sam król!
Proces angielski; Jak zwykle paradny,
A za ławą sędziów ten zbój!

Już nie siadają do ławy,
Gdyż wszyscy skonali!
Czy coś chociaż zwojowali?!
Nie wiem... Irlandii w pełni nie odbudowali!

Już nie siądą do ławy...
I już nie wypiją "bushmills'u" dla nastroju poprawy...

Czytany: 179 razy


=>