Niedziela w hospicjum




Kap, kap... sączy się cicho
kroplówka.
Bezzębnym ustom
marzy się słodka krówka.
Dzięki lekom i plastrom
ciało boleć przestało.
Jednakże chorym płucom
powietrza zbyt mało.

Jest za to wstyd,
gdy pampers już pełny.
Pielęgniarka i opiekun
jak anioł przysługę spełni.
Marzy się na wózku wyprawa
do kwiatowego ogródka...
Niestety, siły już nie te
a nić życia zbyt krótka.

Nieczęsto miejsce to
odwiedza rodzina.
Do pełni szczęścia wystarczyłaby
nadziei odrobina.
Śmierć w nocy cicho poluje
między łóżkami.
Myśli chorego już krążą
między zaświatów cieniami.


Oskar Wizard


Czytany: 351 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: