Szaleństwa młodości (humoreska)






Pamiętam jak w czasach
mojej wątpliwej
młodości
z różą w zębach
szampanem w dłoni
całowałem zardzewiałą
klamkę
słyszałem chichoty z drugiej strony judasza
powodem byłem
wesołości
Policja zgarniała gdy na schodach
śpiewałem stolicznej pijąc
ósmą szklankę

a gdy w wannie czekałem
na Ciebie szepcąc słowa
namiętne
z ofiarowanych kwiatów robiłaś
do obiadu warzywną
surówkę
do wanny tej z cielskiem mym
wrzucałaś suszarkę
chętnie
ugotowanego do ostygnięcia zwłok
wrzucałaś w starą rosyjską
lodówkę

ogrzany rozkosznie żelazkiem
w piwnicy zamknięty
budziłem się wśród Twoich
wielbicieli
cieszyli się jak dzieci
że do brydża mają wreszcie
czwartego
na zakurzonych kartonach twardo
marzyliśmy o słodyczy różowej
pościeli
gdy spałaś inicjały swoje wyryłem
na dnie serca
Twojego



Oskar Wizard



Czytany: 345 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: