Gdy kończy się tango





Jeszcze wczoraj na sali tanecznej
szalał tłum podekscytowany.
Pusto tu teraz,
słychać tylko cichą muzykę
dobrą do sprzątania.
Nie ma już tańczących par,
nie siedzi w kącie ktoś zakochany...
Odszedł i nie wróci nigdy,
gdyż samotność nie lubi świtania.

Tej nocy padło wiele gorących słów
o dozgonnej miłości.
Rzucone na wiatr po to
aby chociaż raz
przytulić się rozkosznie.
Bramkarze wyrzucili kilku gości
pełnych zawiści i złości...
Aby parkiet znów lśnił,
sprzątacz szybko teraz nie odpocznie.

Spod stołu wyjął różę,
którą śliczna dziewczyna
tańcząc trzymała w ustach.
Przesiąkła namiętnością słów
pięknych i uroczych,
a teraz już zbędnych.
Uśmiechnął się,
gdyż widział dla jak płaskich uczuć
użyto poezji złotoustej.
Po których syte jest ciało
lecz dusza tonie
w tęsknotach daremnych.

A gdy po pracy wrócił do ukochanej,
do ich skromnego kupionego na kredyt domu...
Usłyszał piękne bo prawdziwe słowa,
których na parkiecie jeszcze nikt
nie powiedział nikomu.


Oskar Wizard


Czytany: 661 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: