Pomierny stan
Ale by każdy baczył, co się tu z nim dzieje,
Iście by na równiejszym był lepszej nadzieje.
Gdyż są błogosławieni, co się śrzodku dzierżą,
A zbytki niepotrzebne sami sobie mierżą.
I I Salomon, gdy z Panem w prośbach się rozmawiał,
Tedy sobie napilniej to na nim wymawiał,
By go nędzą nie karał, bogactwem nie wznosił,
Lecz o cnotę a rozum, o to pilnie prosił.
Bo czegoż nie dostawa nędznemu człowieku,
18 Gdyby miernie użyć chciał tego swego wieku?
I coż po sześci misach, gdy na jednej dosyć,
Albo gdy czterzej będą jeden ręcznik nosić?
Ano by ich i jeden zanieść mógł niemało;
Bodaj ich więc i w skrzynce tak wiele dostało!
Albo, gdy ciepły kąsek a prawie od ognia,
Zaż nie lepszy niżli on, co w kotle mokł do dnia
Z ogorzałą pieczenią, która barzo zdrowa:
Na wirzchu by skorupa, a wewnątrz surowa.


Czytany: 1064 razy

R E K L A M A

=>