Domowy gospodarz
Drugiemu z mniejszych stanów grzmi we łbie komora,
Stodoła, brog, boisko, za ścianą obora.
Wilcy wyją za gumnem, a cielęta ryczą,
Psi szczekają pod okny, świnie w chlewie kwiczą.
Pociąga rohatynki, w oknie: "Hul hul" - woła;
Rano wstawszy, więc liczy. Ano już gomoła
Dawno przez płot skoczyła, wełna leży w lesie,
Alić Kęsy po chwili łeb z nogami niesie.
w gumnie też słomy mało i plew już nie staje,
Więc chociaj mu nikt nie krzyw, przedsię wszytkim łaje.
Bieży z kijem na pole, na życie śnieg grzebie.
Wierę, snadż będzie kłopot na ten rok o chlebie.
Bo to złe gołomrozy, pod śniegiem przyprzało,
A tego pozdniejszego barzo wzeszło mało.
1Dwornik ostatek zmłócił i do lasa dunął,
A klucznik drugą dziurą za nim się wysunął.
Pastuch z kucharką woła: "Zapłać, panie, myto!"
"Nie do tegoć mi teraz, bodaj cię zabito!"
Daleko to pilniejsza, co jeść do nowego.
Pilnie suszy na piecu, bowiem surowego
Siła zginie w otrębach, dobrze się nie zmiele,
Ledwe będzie koruszka do drugiej niedziele.
Owa skąd ją poczniemy? Nie po szwu się porze.
Ano się we łbie kręci, ano zewsząd gorze.
Owa każdy takowy chodzi jako wiła
A tłucze się po ścianach, by nadęta piła,
Którą oni szaleńcy, co ją więc igrają,
Nogami i rękami bijąc popychają.
Czasem nań przydzie rozkosz, a czasem z kłopotem.
Obchodzi się z nim ten świat jako z dzikim kotem.


Czytany: 1308 razy

R E K L A M A

=>