Bogactwo - tajemny jad
Ale kto to obaczy, co się pod tym tai,
Jako się świat kołysze w onej marnej zgrai
A jakie bezpieczeństwo ten w swych sprawach miewa,
Kto jedno, jako trawy wół, świata używa
A każdego postępku rozumem nie rządzi,
Mnima, by szedł gościńcem, a on barzo błądzi.
Bo nie baczy pod trawą, iż dziwnego gadu
Tai się zawżdy pod nim rozlicznego jadu.
Azaż on ma wżdy kiedy bezpieczne wyspanie?
Ano we łbie kowale a dziwne szemranie,
Jakoby jutrzejszy dzień z rejestru wystawić,
Iż będą zacni goście, jako się im stawić.
Kuchmistrz u drzwi kołace, a marszałek łaje,
Podskarbiemu pieniędzy już też nie dostaje;
Więc konie pochromiały, narzeka koniuszy.
Zewsząd płyną rozkoszy onej miłej duszy.
w nocy chłopa goniono, a on łamał kraty,
Gdzie widział rozwieszone on y pstre kabaty.
Całą noc się łeb wierci onej dzikiej świni:
Gdyż tak kabat miał goście, co się dzieje skrzyni?
A to w niwecz, gdy on śpi, wszyscy o nim czują,
A co we dnie źle sprawił, w nocy oszacują.
A gęstego sędziego każdy ma o sobie.
Jutro, gdy mu powiedzą, łając się w łeb skrobie.
2Bo takiemu stanowi wszytko z almanachu
Przyszłoby zawżdy czynić, by był prażen strachu.


Czytany: 1313 razy

R E K L A M A

=>