Państwo nikczemne jest we złej sprawie
Ale kiedy byś spytał przy jakiej rozprawie,
Co też jest nalepszego na tym swiecie prawie,
Wierz mi, iż byś usłyszał sentencyje różne,
A rozliczne wywody i pogadki próżne.
Bo jedni w tym nawiętszą rozkosz pokładają,
Kiedy onych próżnych skrzyń worki dokładają.
Złoto, srebro i w nocy po kąciech się błyszczy,
Acz na to nie jednego nędznika wyniszczy.
Na szyi łańcuch wisi, na palcach pierścienie,
W których się łsną z daleka rozliczne kamienie:
Szafiry, dyjamenty, szmaragdy, rubiny.
A sam namilejszy pan podobien ku świni.
Więc na ścianach spalery a rozliczne bramy,
A gdzie poźrzysz w każdy kąt, rozłożone krainy.
Konie się bujno kłuszą a myśliwcy trąbią
A wpadszy na pole cudze żyto gnąbią.
Więc okna z alabastru, marmorowe ściany,
Wirzch złot~m przesadzany, pięknie malowany,
Drzwi sztukwarkiem rozlicznym dziwnie nakrapiane,
Listwy, ławy płynącym fladrem pokładane,
Pawiment rozmaitym wzorem ułożony.
Owa wszędy, gdzie poźrzysz, pstro na wszytki strony.
Patrzajże, co za sokół siedzi w onym gniaździe.
Snadź lepszą czasem kanię, co myszy je, znajdzie.
Kiedy więc gębę nadmie w onej obfitości,
Już wszyscy pochlebują jego wielmoźności,
Jako pstre sojki przed nim z daleka dudkują,
A palcem sobie z tyłu: hic est, ukazują.
Czterzej mu ręcznik dzierżą, a trzej wodę leją,
80 A odszedszy na stronę łotrowie się śmieją.
A drudzy, co nie wiedzą, jako się świat plecie,
Tuszą, iż szczęśliwszego już niemasz na świecie.


Czytany: 1177 razy

R E K L A M A

=>