Marna niedbałość człowiecza
Ale nad wszytki dziwy to więtszy dziw jego,
Iż drugi zapomniawszy i tego wszytkiego,
Chodzi łeb ponurzywszy jako bydlę prawie,
Tak nigdy nic nie dbając o powinnej sprawie
I jako by miał tego używać roztropnie.
A wytknąłby każdego snadż tak i na kopnie:
A on w swej każdej sprawie różne figle stroi,
A jako zimie zając, kiedy k miejscu dwoi.
O nędzo! O ślepoto rozumu takiego,
Który mało na to dba, co jest przystojnego,
Jedno tak prawie żywie jako in e źwirzę!
Wszak i piórko ze wstydem ledwe o tym gmerze,
Iż chociaj drudzy znają dziwne boskie dary,
Nic w sobie nie hamując, tak żywą bez miary.
A coż to więcej czyni? Jedno złe ćwiczenie
A na swe powinności niedbałe baczenie.
Czego namędrszy doktor ani żadne zioła
Już nigdy nie uleczą, kto się w to wda zgoła.
Już ani gramatyka, ani retoryka
0 Nie wywiodą z tych błędów marnego nędznika,
Który się jako płotu leda czego chwyta,
A gdzie jest grunt rozumu, nigdy się nie pyta.
Gdyż to jest jego urząd, wszytko co złe ganić,
A co jest nalepszego, tym się każe bawić.


Czytany: 1172 razy

R E K L A M A

=>