Prawdziwa opowieść


   Jako młody nauczyciel po studiach germanistycznych , starałem się
zawsze w okresie wakacji szkolnych pracować w NRD.
Pracowałem wówczas z grupą kolegów - studentów, oraz z moim
bratem Staszkiem, na poczcie dworcowej w Berlinie Wschodnim.
Internat pocztowy, niedaleko przejścia granicznego z Berlinem Zachodnim -
był wtedy pusty. Wiadomo - uczniowie mieli wakacje.
   Ponieważ impreza z alkoholem dobiegła końca - a mój znajomy
przyjaciel berlińczyk już wyszedł - postanowiliśmy trochę pospacerować.
Tak, aby zaczerpnąć świeżego powietrza.
Niedaleko przejścia granicznego była, zamaskowana wysokimi krzakami,
tablica z napisem - granica państwowa.
   Zupełnie niewidoczna od ulicy.
Gdy zbliżyliśmy się do siatki z drutu - usłyszeliśmy:
   Stać.
   Zatrzymać się.
A później szczęk odbezpieczonej broni... W tym czasie obowiązywał rozkaz
strzelania do osób na terenie przygranicznym, o czym dowiedziałem się
znacznie później.
   Byłem wtenczas świeżo po pobycie w jednostce wojskowej w Opolu na
kursie podchorążych ze Studium Wojskowego.
Poznałem natychmiast broń. Był to KBK AK. Pistolet maszynowy produkcji
radzieckiej. Potrafiłem rozebrać go i złożyć nawet w ciemnym
pomieszczeniu.
   Za pierwsze ostre strzelanie z tej broni dostałem awans na kaprala
podchorążego.Zaliczyłem wówczas same dziesiątki w tarczy. Miał
skrzydełko bezpiecznika opuszczone w dół.
To znaczy, że był gotowy do strzału ostrą amunicją. A wówczas tylko
taka obowiązywała na terenach przygranicznych NRD.
    Powiedziałem do brata: Nie ruszaj się.
Młokosy - bo to były dziewiętnastoletnie młokosy - wsadzili nas do
gazika i zawieźli na komisariat Policji Ludowej.
    Pouczyłem brata - a udzielałem mu wówczas lekcji niemieckiego - idź
i powiedz, że jesteśmy Polakami i pracujemy na poczcie w Berlinie,
mieszkamy niedaleko przejścia granicznego
w internacie, oraz że tablica niedaleko przejścia granicznego, była po
prostu niewidoczna zza krzaków.
Poszedł. Nie było go dłuższy czas. Zostałem z młokosem trzymającym
odbezpieczoną broń. I wtedy - czystą niemczyzną - powiedziałem do
niego:
    Podnieś skrzydełko bezpiecznika do góry, bo siebie i mnie zabijesz.
Wystraszony posłuchał mnie natychmiast.
    Przygoda skończyła się szczęśliwie. Przyszedł oficer Straży
Granicznej NRD, posłuchał tego, co mu brat powiedział, skonfrontował to
z policjantami a ci zawieźli nas z powrotem do internatu. A
wieczorem poczęstowaliśmy go polską wódką.

Czytany: 162 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: