Bez celu


Coś się we mnie wypaliło
gdzieś odeszły dobre myśli
nagle wszystko się zmieniło
plany niczym bańki prysły

z kąta w kąt jak zaklęta
chodzę bez celu po domu
życia ścieżka taka kręta
i nie wiem jak sobie pomóc

smutno ciężko ból przytłacza
od środka gniecie jak głaz
nie pomaga żadna praca
sprzymierzeńcem moim czas

ktoś powie takie jest życie
trzeba pogodzić się z losem
ja wiem i modlę się skrycie
Bóg siłę da i wszystko zniosę.

Autorka L.Mróz-Cieślik

Czytany: 221 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: