Kobiety Gary'go Benfield'a
kobiety...
jak niedościgłe piękno
ubierasz je malarzu w marzenie zwiewne
zmysłowe opętanie

( to jednak są nad wyraz
trzeźwo myślące )

wstawiasz je w chwile ulotne
jak przeźrocze, co zabłyśnie
zauroczy
i niczym bańka mydlana
pryśnie

( a jednak potrafią trwać
na swych pozycjach cierpliwie
do chwili aż dopną swego )

w obrazach wyłaniasz je z mgły
i zdają się być rusałkami
to znów jak nimfy nieuchwytne

( by dopaść zdobycz
dawno upatrzoną )

ukrywasz je mistrzu
za wdzięczną nieśmiałością
w misternej zagadce
jako kochanki boskiego wiatru
o zwiewności motyla

( mimo, że głowy noszą w chmurach
to stąpają twardo po ziemi
nad wyraz śmiało i niezależnie)

w twej bajkowej iluzji - eteryczne
nie wloką po chropowatej rzeczywistości
pogruchotanej duszy
do stołu życia

-------------------------------------

one były i są jak diament
u boku mężczyzn od zarania dziejów
by w podłożu twardszym niż kamień
rzeźbić historię

Wiersz inspirowany malarstwem Gary'ego Benfield'a

Czytany: 268 razy


=>

Najnowsze















Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ