Lany Poniedziałek.


Już od poranka leją wodę,
ludzie duzi i mali.
W ten poniedziałek,
wstyd przecież suchym zostać.
Teraz już mokrzy,
a przed chwilą jeszcze ospali...
Znów z wiadrem biegnie,
jakaś podejrzana postać...

Ta dziewczyna,
całkiem mokra,
widać, że się podoba...
Będą jak pieprz suche,
panny brzydkie i matrony!
Dziś prześwitująca,
wilgotna pierś,
to kobiety jest ozdoba.
Gdy uśmiechem podziękuje,
każdy chłop jest zadowolony.


Oskar Wizard

Czytany: 280 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: